wtorek, 23 czerwca 2015

Piekarnia

Będąc w urzędzie załatwić sprawy spotkałam koleżankę z którą już dawno się nie widziałam, zaczęłyśmy rozmawiać i od razu postanowiłyśmy gdzieś przysiąść ponieważ już wiedziałyśmy, że nam zejdzie ponieważ trzeba nadrobić czas od ostatniego spotkania. Już po pierwszych chwilach rozmowy było wiadomo że wydarzyło się dużo i będzie o czym odpowiadać. Fajnie się złożyło ponieważ akurat niedaleko znajdowała się mała kawiarenka do której poszłyśmy na kawę i lody. Opowiadałyśmy na zmianę co tam się u nas działo. Okazało się, że obie byłyśmy na wakacjach za granicą pierwszy raz w życiu i to w tym samym roku, a nawet kraju. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się że nasi mężowie pracują za granicą i to do nich pojechałyśmy na wakacje. Także obie byłyśmy przez jakiś czas słomianymi wdowami haha. Ja powiedziałam, że pracuję w firmie Ambasador 92, koleżanka natomiast pracowała w piekarnictwie, a dokładnie w piekarni. Niedawno się tam zatrudniła i jeszcze nie przyzwyczaiła do pracy w nocy, no ale jak sama mówiła z czasem się człowiek do wszystkiego przyzwyczai. Co prawda z wykształcenia nie jest piekarzem, a nawet nie ma z tym nic wspólnego, ale „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma” jak mówi powiedzenie. Powspominałyśmy jeszcze trochę stare czasy, opowiedziałyśmy sobie o koleżankach, co u nich, z którymi ja miałam kontakt a ona nie i odwrotnie i niestety musiałyśmy się rozstać ponieważ domowe obowiązki wzywały, a i koleżanka musiała się szykować na nockę do pracy. Jak to czasem bywa nawet w urzędzie może nam się przytrafić miła niespodzianka.  

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Zachcianki

Spotykam często kobiety spodziewające się dziecka, a tak się składa, że w rodzinie też jest parę teraz w stanie błogosławionym. Zastanawiałam się jak to jest i jak u takich kobiet jest z jedzeniem, bo słyszałam o tym akurat dużo ciekawych rzeczy, na przykład ogórki kiszone a za chwilkę lody, co jest dla nas dziwną i ciekawą sprawą. Myślę, jak można zjeść coś takiego, przecież na sama myśl o takim czymś robi się słabo i mdło na żołądku, a co mówić aby to zjeść, a tu kobiety w ciąży jedzą i nic im nie jest, ha ciekawa sprawa.  Osobiście bardzo szanuje kobiety które spodziewają się dziecka lub dzieci, bo często się zdarza że będą bliźniaki. Jak tylko spotkam je gdzieś w sklepie to przepuszczam w kolejce, a niestety spotykam się z takimi zachowaniami ludzi, którzy w ogóle nie zwracają uwagi na te kobiety, a wręcz kiedy im się zwróci uwagę, aby przepuścili w kolejce to jeszcze się kłócą, - a to dlaczego, - mi tez się spieszy, a przecież tu nie chodzi o pośpiech tylko szacunek i ulgę tym kobietom, ponieważ jakby nie było dźwigają wiele kilogramów i jet im ciężko. Ciekawym tematem jest także cukiernictwo, ponieważ z tego co zauważyłam często sięgają po coś słodkiego w różnej postaci. Bardzo lubią jeść ciasta, ciasteczka, torty i inne różności. I oczywiście zachcianki o różnych porach dnia i nocy na przeróżne rzeczy, wtedy to przyszli tatusiowie często mają problem, ponieważ to na nich spada ta odpowiedzialność aby dostarczyć wtedy tą zachciankę, przynajmniej w mojej rodzinie tak jest.

piątek, 19 czerwca 2015

Świeże Bułeczki



Ulicami miast przemieszczają się tłumy ludzi. Każdy szuka coś dla siebie. Obserwując ich wkoło można powiedzieć, jak ciężko trzeba pracować na każdy kawałek chleba. Przykro mówić jak ludzie marnują pieczywo. Jednego popołudnia wyglądałem przez okno i cóż, zauważyłem. Grupka młodzieży stoi i szepcze do siebie. Może zorganizujemy festyn dla dzieci i młodzieży. Pokarzemy im, jaka to ciężka i mozolna praca w piekarnictwie. Ile nieprzespanych nocy. Każdy wybredza pieczywem i często marnuje. Ile leży po śmietnikach, czy to na tym polega, szacunek do chleba. Nie wiem, chyba że komuś nie smakuje. Może licha jakość. Zapytałem czy mogę przyłączyć się do nich i pomóc. Jednogłośnie odpowiedzieli, ależ naturalnie. Ucieszyłem się. W duchu powiedziałem, w końcu przydam się do czegoś. Wydrukowaliśmy zaproszenia dla kilkaset osób. Licznie przybyli. Zaczęło się. Organizatorzy zaprosili wszystkich do współpracy. Zakupili dobrej jakości produkty, takie jak: mąka, drożdże tłuszcz itd. Zaczęli rozrabiać ciasto na bułeczki i chlebek z różnymi ziarnami. Niezła zaprawa. Byli śmiałkowie, którzy mówili, co tam dla nas. My wszystko potrafimy a przepisy nam nie potrzebne. Nic z tego. Po godzinie byli padnięci. Odeszli w dal odpocząć. Na ich miejsce przychodzili inni, aby wyrabiać ciasto na chrupiące pieczywo. Była to duża ilość, ponieważ każdy miał posmakować z upieczonego ciasta swój wyrób. Przy stoiskach zrobiło się gwarno i ciasno. Każdy czekał na swój kawałek pieczywa. Niezła draka. Zabrakło, ale na szczęście pomysłodawca tego festynu miał w zapasie dużą ilość w zapasie. Może to dziwne, ale dobra firma Ambasador92, nigdy nie zawodzi. Na koniec były podziękowania i dla każdego smaczne ciasteczko na osłodę.

środa, 17 czerwca 2015

Faworki



W czerwcowy wieczór potrzebowałem chwili dla siebie. Pijąc kawę przeglądałem sobie czasopisma. Może to śmieszne, ale lubię czytać i przeglądać przepisy. Wpadłem na przepis z firmy Ambasador 92. Oczarowanie wielkie. Przepis na faworki. Następnego dnia od samego rana wziąłem się do pieczenia. Trochę obawiałem się czy wyjdą mi. Przepis wydawał się łatwy w przygotowaniu. Moja żona była w szoku jak poprosiłem ją, żeby posmakowała. Zaniemówiła z wrażenia. Niebo w gębie. Co za pyszności. Dawno nie jadła tak dobrych słodkości. Powiedziała, ze pomyliłem zawody. Powinienem pracować w innej branży typu cukiernictwo lub piekarnictwo. Byłem zadowolony, gdy słyszałem takie miłe pochwały z ust kobiety. Po obiedzie zadzwonili znajomi i zapytali, czy mogą wpaść do nas na kawę. Żona była zadowolona, bo miała czym poczęstować gości. Oni myśleli, że to kupne są faworki. Poprosili o nazwę tej cukierni. Rozczarowanie wielkie. Zrobili dziwne miny, gdy powiedziałem, że to ja piekłem. Nie wierzyli w moje umiejętności cukiernicze. Nie mogli nadziwić się, co za pychota. Koleżanka powiedziała, że zazdrości takiego męża, który ma tak złote ręce. Żartowała, że jej mąż to tylko kocha jeść i dlatego lubi pitrasić. Zapytała, czy nie zechciał by jej pokazać jak je wykonuje. Oczywiście z wielką dumą powiedział, że nie ma sprawy. Umówiliśmy się na następny weekend. Śmieliśmy się, że jeszcze trochę to otworzymy własną domową cukiernie. O nazwie złote ręce. Naprawdę nie myślałem, że zwykłe faworki mogą sprawić tyle satysfakcji człowiekowi. Jednak warto przeglądać prasę. Można nauczyć się wiele. Jak to moja babcia zawsze mówiła, że człowiek uczy się przez całe życie. Pod koniec spotkania zjedliśmy pyszny deser lody.

Kino



W niedzielne popołudnie wybrałem się na długi spacer z psem. Spacerując cieszyłem się z pięknej słonecznej pogody. W tygodniu moja praca nie pozwala mi na takie wypady, gdyż brakuje mi na to czasu. Niespodzianka. Spotkałem moich starych znajomych, których nie widziałem wieki. Przysłowie mówi że góra z górą się nie zejdzie a człowiek zawsze. Zaproponowali mi wyjście do kina na film podtytułem Akademia Pomysłów. Zgodziłem się od razu, bo uwielbiam nowości kinowe. Nie myślałem, że to będzie tak ciekawy film. Tytuł wydawał się beznadziejny. A tu szok. Coś w moim guście. Komedia romantyczna oparta o miłości. Młody chłopak bardzo samotny i z krzywdzony przez los nie mógł znaleźć dziewczyny. Jego związki trwały tylko kilka miesięcy i czar pryskał. Prowadził restauracje o dużej branży kulinarnej. Polecał, także konsumentom uczestniczenie w kursie Akademia Pomysłów. Najciekawszym wątkiem dla mnie były pokazy nakrywania stołu oraz tworzenie kompozycji na talerzach. Szybkość i pomysłowość w jego rękach doprowadziła mnie do zdumienia. Chciałbym chociaż trochę posiadać jego umiejętności. Jednak zdarzają się cuda. Dziewczyna, która uczestniczyła w pokazie na koniec zostawiła mu na chusteczce numer telefonu. Prosiła o kontakt. Po kilku dniach nabrał odwagi i zadzwonił do niej. Umówili się na Lody. Nie mógł doczekać się tego dnia. Pierwsze spotkanie upłynęło im w miłej atmosferze. Czuli się jakby znali się od lat. Na kolejną randkę zaprosił ją do swojej restauracji na romantyczną kolację. Danie, które zaserwował zwaliło ją z nóg. Kaczka faszerowana jabłkami i nutką miodu. Przez żołądek do serca. Długo oczekuje się, a tu przychodzi nagle. Cierpliwość popłaca.

Wakacje

Już prawie wakacje i dlatego pora pomyśleć o jakimś wyjeździe i wypoczynku. Przede wszystkim trzeba zebrać ekipę, która chętnie pojedzie i oczywiście będzie się świetnie bawić. Przy najbliższym spotkaniu rozmowa była właśnie na ten temat i debata gdzie się w tym roku wybrać morze, góry mazury. Były wszystkie przeciw i za i decyzja została podjęta, że tym razem będą to Mazury pod namiotami. Bardziej po spartańsku haha. Zaczęliśmy już nawet się szykować, kombinując namioty, albo je kupując i inne pozostałe potrzebne rzeczy które mogą poleżeć i poczekać. Ja miałam o tyle łatwiej, że już posiadałam namiot i cały asortyment pomocniczy i nie musiałam się już chociaż o to martwić tak jak inni. Najlepszy w tych przygotowaniach był jeden kolega, który bardo chciał z nami jechać, no ale niestety nie miał kasy, dlatego podjął decyzję że sprzeda swoje nie dość drogie na szczęście auto. Był tak żądny tych wakacji, że jak już przyjechali kupce po samochód zaproponował im w domu poczęstunek który miał z firmy wysokich standardów Ambasador 92, aby ich zachęcić do zakupu. Stwierdził że postara się w jakiś sposób ich przekupić, aby wzięli to auto, które było jakie było. Na szczęście udało się, kupili od niego i mógł razem z nami szykować się do wyjazdu, z czego bardzo się cieszył i my również, że jednak udało mu się i jedzie z nami, ponieważ jest bardzo rozrywkowym kolegą, z którym na pewno nikt nie będzie się nudził. Postanowione także zostało że jedziemy wszyscy razem pociągiem i dlatego postanowiliśmy kupić bilety już teraz ponieważ im wcześniej tym taniej, a wiadomo każdy grosz się liczy, tym bardziej w wakacje.

wtorek, 16 czerwca 2015

Pomoc

Kiedy zachorowałam i potrzebowałam pomocy, były osoby które mi bardzo pomagały i mogłam na nich liczyć. Tak wiele im zawdzięczam i będę zawsze pamiętała o tym ile dla mnie zrobiły. Kiedy poczułam się lepiej chociaż w jakimś malutkim stopniu chciałam się odwdzięczyć i podziękować. Postanowiłam, że ugotuję coś pysznego innego dnia upiekę i zaniosę. Jednego dnia postanowiłam zrobić gołąbki ponieważ wiedziałam że je uwielbiają i mogą je jeść o każdej porze. Następnego razu zrobiłam zapiekankę, która bardzo im przy smakowała jak kiedyś byli u mnie i dlatego także postanowiłam ją zrobić i zanieść. Oczywiście wszystkie produkty do moich poczynań kulinarnych kupowałam w firmie wysokich standardów jaką jest Ambasador 92, już kilka osób mi ją polecało, a kiedy spróbowałam raz już wiedziałam że tak zostanie. Jeszcze innego dnia zrobiłam pyszną szarlotkę i zaprosiłam do siebie na ciepłą z lodami i oczywiście kawkę do tego i herbatkę. Za każdym razem słyszałam że to nie potrzebne, że nie muszę, że przecież oni robili to z przyjemnością i nie oczekują ode mnie nic w zamian. Ja wiem że jak coś ugotuję czy upiekę i zaniosę lub zaproszę to i tak to nie wyrazi mojej wdzięczności ale chociaż w jakimś stopniu czuję się inaczej, że jednak naprawdę bardzo im dziękuję. Nieczęsto można spotkać ludzi który teraz pomagają bezinteresownie, dlatego uważam że jak już się ich spotka trzeba ich naprawdę uszanować i podziwiać a przede wszystkim podziękować. Ja podziękowałam nie raz i pewnie jeszcze nie raz podziękuję i wiem że jak tylko ktoś będzie potrzebował pomocy a ja będę mogła pomóc na pewno to zrobię.