O pracy w
kobiecym zespole można by opowiadać legendy, wiele historii słyszałam, niekorzystnych
oczywiście i niestety, ale przekonuję się, że większość jest prawdziwa.
Nikt nie jest tak wredny i zawistny, jak jedna kobieta wobec drugiej. Moja pierwsza praca. Trafiłam do 4-osobowego składu Biura Obsługi Klienta jako wsparcie, takie piąte koło u wozu. Na starcie okazało się, że jestem najmłodszym pracownikiem. Oczywiście dla mnie to nie problem, ale "koleżanki" nieco kręciły noskami, jak taka ‘’gówniareczka’’ sobie poradzi. A poradziłam sobie świetnie. Podeszłam z zapałem do szkoleń, szybko rozpoczęłam pracę z klientami, bo choć nie znałam tej branży, to pracę z ludźmi uwielbiam. Szefowa początkowo zasypywała mnie pochwałami, na forum publicznym przytaczała ile rozmów miałam, ile klientów obsłużyłam, jakie zdanie mają pracownicy innego działu o mojej pracy... i tu zaczęły się schody. Pomyślałam sobie, że będę twarda, zwłaszcza że praca sama w sobie jest przyjemna. Im więcej było zażaleń, tym bardziej skupiałam się na pracy, a im lepiej sobie radzę, tym więcej się żalą. Błędne koło. Pomyślałam, że tak się nie da żyć, upiekłam więc sernik wykorzystując do niego ser krajanka z marki Ambasador 92, a na wierzch dałam polewę i posypkę caravella. Tym przysmakiem nieco przyciszyłam ich buźki na mój temat. Raz w tygodniu przynosiłam jakieś ciasto, a że były tam kobietki, które uwielbiały słodkości to jakoś udało mi się je trochę ‘’oswoić”.
Nikt nie jest tak wredny i zawistny, jak jedna kobieta wobec drugiej. Moja pierwsza praca. Trafiłam do 4-osobowego składu Biura Obsługi Klienta jako wsparcie, takie piąte koło u wozu. Na starcie okazało się, że jestem najmłodszym pracownikiem. Oczywiście dla mnie to nie problem, ale "koleżanki" nieco kręciły noskami, jak taka ‘’gówniareczka’’ sobie poradzi. A poradziłam sobie świetnie. Podeszłam z zapałem do szkoleń, szybko rozpoczęłam pracę z klientami, bo choć nie znałam tej branży, to pracę z ludźmi uwielbiam. Szefowa początkowo zasypywała mnie pochwałami, na forum publicznym przytaczała ile rozmów miałam, ile klientów obsłużyłam, jakie zdanie mają pracownicy innego działu o mojej pracy... i tu zaczęły się schody. Pomyślałam sobie, że będę twarda, zwłaszcza że praca sama w sobie jest przyjemna. Im więcej było zażaleń, tym bardziej skupiałam się na pracy, a im lepiej sobie radzę, tym więcej się żalą. Błędne koło. Pomyślałam, że tak się nie da żyć, upiekłam więc sernik wykorzystując do niego ser krajanka z marki Ambasador 92, a na wierzch dałam polewę i posypkę caravella. Tym przysmakiem nieco przyciszyłam ich buźki na mój temat. Raz w tygodniu przynosiłam jakieś ciasto, a że były tam kobietki, które uwielbiały słodkości to jakoś udało mi się je trochę ‘’oswoić”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz