Przyszła pora, że dojrzały wiśnie, a co się z tym
wiąże przyszła praca, aby je przerobić na sok, dżem lub kompot. Zarezerwowałam sobie
dzień właśnie na takie prace i od samego rana, kiedy tylko zjadłam śniadanie, na
które miałam ciasto dyniowe upieczone ze składników marki Ambasador 92,
zaczęłam zrywać wiśnie. Mam na swojej działce kilka krzaków tego właśnie owocu
i nie tylko, ponieważ mam prawie wszystkie drzewka i krzewy owocowe. Lubię
robić sama przetwory, ale także zjeść świeżych, niepryskanych owoców. Swoje to
wiadomo jakie jest, bez żadnych nawozów, ulepszaczy, jak to się w tych czasach
mówi ekologiczne. Kiedy już uporałam się ze zrywanie wiśni, musiałam je
wydrylować, dobrze, że mam w domu drylownice to w miarę szybko się z tym
uwinęłam. Następnie zasypałam wszystko cukrem i zostawiłam tak na całą noc, aby
puściły sok. Następnego dnia odcisnęłam sok jaki puściły i go zagotowałam, a
następnie gorący wlewałam do butelek, aby się zassał i przechował nawet całą zimę.
Resztę wiśni włożyłam do garnka i gotowałam, aż się rozgotowały dosypałam
jeszcze cukru i galaretkę, ponieważ lubię kiedy dżem jest gęsty. Następnie podobnie
jak sok gorący do słoików i do góry dnem. Będzie go można wykorzystać jako
marmoladę i nadzienie do różnych ciast, naleśników, czy placków. tak szczerze to wolę to niż owoce w puszkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz