Moja siostra chrzciła swoją córeczkę. W związku z
tym, że mamy dużą rodzinę, a ona ma małe mieszkanie, musiała wynająć lokal aby
po mszy świętej ugościć wszystkich. Taki już u nas w Polsce zwyczaj. Lokal, w
którym miała odbyć się impreza oferował ciepłe dania i przystawki, ale nie
ciasta i tort, to musiała wstawić sama. Jako, że lubię piec ciasta zaaferowałam
się, że zrobię je dla niej. Ciasta piekłam ze składników marki Ambasador 92. Na
pierwszy rzut poszła beza, którą upiekłam na papierze do pieczenia, jak i inne
ciasta, ponieważ wtedy wiem, że żaden placek się nie przyklei i będzie można
bez problemu pokroić, czy wyjąć. Następnym ciastem był sernik, potem ciasto z
marmolada i nadzieniem, a na wierzch owoce w puszce, ponieważ akurat nie miałam
pod ręką świeżych. Truskawki się skończyły, wiśnie już wszystkie zerwałam,
ponieważ się nie spodziewałam, że będę jej robiła ciasta na chrzciny. Zleciała mi
cała sobota na pieczeniu i przekładaniu kremami ciast, ale ja byłam w swoim
żywiole dlatego nawet tego nie odczułam. Ciasta na szczęście się udały i
wszystkim smakowały, z czego bardzo się ucieszyłam. Kiedyś przykładałam się bardzo
do pieczenia i nie zawsze mi wychodziły, a teraz piekę na zasadzie co ma być to
będzie i nie narzekam na zakalce jak to się mówi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz