środa, 19 lipca 2017

Obóz

Na początku tego roku poszłam na kurs opiekuna wycieczek. Bardzo chciałam jechać na jakiś obóz z dzieciakami, ponieważ to fajna sprawa i przygoda. Udało mi się go szybko ukończyć i wreszcie tego lata mam okazję jechać z dziećmi z trudnych rodzin. Tak średnio się uciszyłam, że trafiła mi się taka grupa na pierwszy raz, ale co tam. Ja nie dam rady, jak to nie, dam i już. Z takim właśnie nastawieniem pojechałam na ten obóz. Przyznam szczerze, że trafiłam na różne dzieciaki jak to na obozie bywa, jedne grzeczne inne dają popalić ostro i nadrabiają za całą grupę, ale wszystko do przeżycia. Rano apel, poranna toaleta, potem śniadanie, na które często dodatkowo bywa ciasto korzenne, lub ciasto dyniowe upieczone ze składników marki Ambasador 92. Następnie jakieś zwiedzanie lub po prostu pójście na morze, gdzie mamy niedaleko i tak zwane plażowanie. Po południu jest obiad i jakiś deser, czasem beza, czasem owoce z puszki, jakieś ciast z marmoladą i nadzieniem, albo lody. Potem czas na jakieś zawody, lub zwiedzanie. Mają także czas wolny dla siebie. Kolacja, po niej często ognisko lub grill i opowieści i śpiewanie piosenek, tańce, hulanki i tym podobne. Oczywiście trzeba się z niektórymi nagimnastykować, ale jest fajnie i na pewno nie zapomnę tego obozu i na pewno pojadę na jeszcze niejeden taki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz