Maj rozpoczyna
sezon wędkowania. Ja zagorzały rybak udałem się w oddalone miejsce na połów.
Pogoda przepiękna. Słoneczko świeciło, a ja łowiąc rybki układałem sobie w
głowie jak uda złowić się to będzie udana imprezka na powietrzu. Zaproszę kumpli
od ławki i zrobię grilla. Udało się w pół dnia z przerwami złowiłem prawie
wiadro. Będzie co jeść i czym częstować. Wykonałem telefon do przyjaciół.
Umówiłem się na kolejny dzień i uradowany wróciłem do domu. Po rozmowie z żonką
doszedłem do wniosku, że nie będę obciążać jej pieczeniem ciast. Udałem się do
pobliskiego miasta po wypieki. Poruszając się mozolnie zauważyłem stoisko z
ciastami. Poczułem ulgę, ale oczarowałem się nazwą Ambasador 92. Cóż to za firma gdybałem, ale po chwili namysłu podjąłem decyzję.
Coś nowego to fajnego zawsze mówi mi żonka. Wybór przeogromny. Wybrałem Ciasto Drożdżowe i desery z dużą ilością Posypki Czekoladowej. Po powrocie do domu wspólnie z
rodzinką rozłożyliśmy namiot i do dzieła. Jedni piekli rybki na grillu, a inni
układali na stole chlebek, ciasta i przekąski. Wybiła osiemnasta i punktualnie
wszyscy zjechali się. Zrobiło się bardzo głośno i gwarno. Wspominaliśmy stare
czasy i naszą biedę. Teraz ludzie grzeszą jak mówią, że nie ma co jeść, ten co
chce pracować to zawsze ma co włożyć w garnek. Miło i przyjemnie patrzeć na
osoby, które z apetytem zajadają się. Spotkanie udało się. Ja wyciągnąłem
wniosek jeden, że mało przyjemności, a za dużo pracy w naszym życiu. Ile było
płaczu przy rozstaniu, bo nie wiemy ile jeszcze pożyjemy na tym świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz