Na tablicy ogłoszeń w mojej miejscowości powieszono kilka
plakatów. Pomyślałem sobie w końcu coś dzieje się. Wójt gminy zaprosił
mieszkańców na wieczorek. Ciekawość zżerała mnie. Z jakiej to okazji. Oj będzie
się działo. Orkiestra zagrała na przywitanie. Serce zabiło podwójnie, a w
głowie przypomniały się młode lata. Coś miłego. Uczestnicy otrzymali mały
upominek dla swojego dziecka z napisem Ambasador 92.
W oddali pięknie ustrojone stoły. Na każdym widniał napis z różnymi gatunkami
ciasta. Akademia Pomysłów. Co się tu święci
szeptali przybyli goście. W oczach miałem blask przeróżnych kolorów. Widniały
one na Deserach Verinne
W Wanillą Bourbon. Smaki boskie. Do każdego deseru były podane
przepisy i widniała Marka Ambasador 92. Nic mi
to nie mówiło. Dzięki takiemu spotkaniu zapoznałem się z ludźmi, którzy
przykładają do swojego zamiłowania tyle serca i pracy. Warto spróbować czegoś
innego w życiu. Monotonia przygnębia ludzi. Praca w swoim zawodzie uszlachetnia
i pobudza do życia. Czym więcej smakowałem tym bardziej miałem ochotę na
jeszcze i jeszcze. Ciasto Czekoladowe podano do
kawusi pod koniec spotkania, a to dla tego, że w jednym kawałku znajdował się
los. Z wielką nadzieją jedliśmy swój kawałek. Może nam dopisze szczęście. W
końcu doczekałem się swojej kolejki. Niezmiernie ucieszyłem się. Wykrzyknąłem głośno.
Był to los szczęścia. Gdy otworzyłem zawiniątko spostrzegłem bon na zakupy z Firmy Ambasador 92. Ucieszyłem się, bo mogłem dzięki
tej nagrodzie zaoszczędzić i wyprawić urodziny dla mojego synka. Gromadkę
kolegów i koleżanek zaprosiłem. Niezła zabawa, bo w końcu było coś dla mnie i
dla niego. Zarąbiście smakowało i nic na stole nie zostało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz