Po ciężkim tygodniu pracy postanowiłem luknąć po necie i
sprawdzić co się dzieje w świecie. Czytałem sprawdzałem i w końcu zaiskrzyło.
Zaciekawiła mnie reklama, że w sobotę odbędzie się zjazd starych samochodów.
Zaplanowano na ten dzień wiele atrakcji dla starszych uczestników i dzieci.
Żona uśmiechnęła się i szepnęła, jak by to było, gdyby ciebie tam nie było.
Żyłem tym cały tydzień i w końcu doczekałem się. Towarzyszyła mi rodzinka.
Jechaliśmy starym, ale jarym autem, podziwiając nową okolice. Dotarliśmy do
celu. Coś niesamowitego. Na miejscu gromady ludzi, a pomiędzy nimi cudne stare
auta. Ciężko było przedostać się do przodu, bo co jedno auto to ciekawsze.
Osobiście zawiesiłem oko na starym garbusku o oryginalnym kolorze. Ciężko to
opisać ile jest pasjonatów tych samochodów. Kierowcy to sami starsi panowie.
Nawet widziałem trzy staruszki. Mój boże co za lata. Czują się jak młode wilki.
Moją werwę i duszę swojego auta. Odbyła się parada po alejach starego miasta.
Słychać było dźwięk klaksonów i warkot starych silników. Dreszczyk emocji
przeszedł po plecach. Rozmawiałem z kierowcami o różnych markach i stałem się o
wiele mądrzejszy. Zachęcono dzieci do konkursów. Chętni musieli narysować
najstarsze auto i opisać jego historię. Mojemu synkowi dopisało szczęście i
zdobył nagrodę w postaci talony na którym widniał napis Firma Ambasador 92. Udaliśmy się do wyznaczonego miejsca, a tu
niespodzianka. Super ciasteczka o nazwie Verinne
W Wanillą Bourbon. Śmiechu co niemiara, a jakie smaczne i kolorowe. Ciastem Czekoladowym zapychali się dorośli. Nie do wiary
jacy nienasyceni. Marka Ambasador 92 królowała
tego dnia. Słyszałem same dobre opinie, ale wyżerka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz