środa, 23 listopada 2016

Praca

Moi rodzice do bogatych nie należą, ja skończywszy technikum próbowałam znaleźć pracę w zawodzie, ale nic z tego. Decyzja to wyjazd za granicę, i powiem szczerze, wcale nie było mi lekko. Pracowałam u gospodarza na polu dosłownie 11 godzin na dobę, a następnie 4 godziny w magazynie, pokój dzieliłam z sześcioma dziewczynami. Harówka, spanie i tak przez sześć miesięcy. Oszczędzałam, nie palę, nie piję, więc uzbierałam sporą sumkę. A teraz najlepsze: gdy wróciłam do domu CAŁA rodzina sobie o mnie przypomniała, koleżanki zapraszały na kawę, ciasto czekoladowe, ciasto kruche Extra Lesaffre robione ze składników marki Ambasador 92, tylko zawsze w trakcie spotkania okazywało się, że wszyscy mają problemy finansowe. A to jakaś awaria, a to choroba, a to już sama nie wiem. A mnie po prostu było przykro, bo gdy odmówiłam, okazywało się, że jestem chytra. Pieniądze przeznaczyłam na rozkręcenie własnej firmy, niby nic wielkiego, ale pracuję na swoim. Miałam dość docinek rodzinki, dlatego gdy znowu kuzynka próbowała mnie przekonać aby ją wspomóc (naprawdę nie miałam gotówki), wpadłam na pomysł. Moja kuzynka to taka dama, co pracą się nie splami. Zaproponowałam jej przy rodzinnym obiedzie, że załatwię jej pracę w Holandii. Dobre pieniądze, tylko trzeba się narobić. Jej mina bezcenna, jej rodzice namawiali ją, że to okazja, a ona wiła się ja piskorz i zaczęła się wykręcać. Więcej o kasę nie poprosiła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz