Moi rodzice do bogatych nie należą, ja skończywszy
technikum próbowałam znaleźć pracę w zawodzie, ale nic z tego. Decyzja to
wyjazd za granicę, i powiem szczerze, wcale nie było mi lekko. Pracowałam u gospodarza
na polu dosłownie 11 godzin na dobę, a następnie 4 godziny w magazynie, pokój
dzieliłam z sześcioma dziewczynami. Harówka, spanie i tak przez sześć miesięcy.
Oszczędzałam, nie palę, nie piję, więc uzbierałam sporą sumkę. A teraz
najlepsze: gdy wróciłam do domu CAŁA rodzina sobie o mnie przypomniała,
koleżanki zapraszały na kawę, ciasto czekoladowe, ciasto kruche Extra Lesaffre
robione ze składników marki Ambasador 92, tylko zawsze w trakcie spotkania
okazywało się, że wszyscy mają problemy finansowe. A to jakaś awaria, a to
choroba, a to już sama nie wiem. A mnie po prostu było przykro, bo gdy
odmówiłam, okazywało się, że jestem chytra. Pieniądze przeznaczyłam na
rozkręcenie własnej firmy, niby nic wielkiego, ale pracuję na swoim. Miałam
dość docinek rodzinki, dlatego gdy znowu kuzynka próbowała mnie przekonać aby
ją wspomóc (naprawdę nie miałam gotówki), wpadłam na pomysł. Moja kuzynka to
taka dama, co pracą się nie splami. Zaproponowałam jej przy rodzinnym obiedzie,
że załatwię jej pracę w Holandii. Dobre pieniądze, tylko trzeba się narobić. Jej
mina bezcenna, jej rodzice namawiali ją, że to okazja, a ona wiła się ja
piskorz i zaczęła się wykręcać. Więcej o kasę nie poprosiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz