W wielu krajach nie tylko w Polsce istnieje
przekonanie, że nie lubi się teściowej. Ja staram się swoją akceptować na tyle
ile się da, ponieważ jestem raczej wyrozumiała i lubię żyć ze wszystkimi w
zgodzie, a poza tym nie chciałam bym aby moja mama była źle traktowana przez
swoje synowe, lub zięciów. Zbliżały się urodziny teściowej i mąż już od
dłuższego czasu o tym wspominał. Nie bardzo miałam chęć tam jechać ponieważ
zawsze wychwalana jest jej córeczka, jaką to ona ma figurę, nie to co ja, jakie
ma dzieci mądre i uzdolnione, a ja wcale. To ja zawsze muszę pomagać w
przygotowaniach bądź sprzątaniu, bo córeczka jest zmęczona pracą i dziećmi. Moja
praca się nie liczy i moje zdrowie, nienajlepsze, również, ale mimo wszystko
jakoś się staram żyć w zgodzie i nie robić z tego problemów, chociażby
pasowało, dlatego nie miałam w ogóle chęci tam jechać. W końcu wymyśliłam, że muszę
iść do pracy tej soboty ponieważ kończymy ważny projekt i nie dam rady jechać,
mąż był bardzo niezadowolony, ale jakoś to zaakceptował. Teściowa była bardzo
niezadowolona, podejrzewam, że dlatego, że nie będzie miła kto usługiwać, no
ale cóż. W ostatniej chwili jednak zdecydowałam, że pojadę, kupiłam Verinne z wanillą Bourbon, blacksoft i ciasto czekoladowe a wszystko z marki Ambasador 92
aby zabłysnąć i pojechałam spóźniona jak już wszyscy się gościli. A niech widzą
moje dobre serce, mąż się bardzo ucieszył, teściowa w sumie też.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz