wtorek, 25 sierpnia 2015
Papryka
Jak co roku w sierpniu spędziłam tydzień u teściowej i przywiozłam sobie piękną paprykę. Okolice Radomia a dokładnej Przytyku to zagłębie, gdzie producentów papryki jest bardzo wielu i gdzie odbywają się targi paprykowe. My już na targi nie jeździmy, ale od razu do producenta. W tym roku umówiwszy się wcześniej dotarliśmy akurat w momencie, gdy gospodarz przyniósł z tunelu świeżo zerwaną paprykę. To lubię – warzywa prosto z krzaka. Piękna, dorodna, jędrna i tania. kilkanaście kg kolorowych strąków stosunkowo łatwo zagospodarowałam. Trochę zamroziłam abym w zimę miała już gotowe produkty mrożone, trochę zamarynowałam w słoiczki, część przeznaczyłam na pyszną kremową zupę, część na sałatkę, a 3 kg zamieniłam w pyszny, ostry sos paprykowy. Robiłam go od początku do końca samodzielnie, zdając się na własne doświadczenie i smak. Sos jest bardzo ostry, lekko słodki i bardzo smaczny. Jeśli ma być łagodniejszy, to wystarczy zrezygnować z ostrej papryki. Ma cudowny, głęboki kolor, bo użyłam mocno dojrzałej czerwonej papryki. Nie dawałam za wiele czosnku, bo za nim nie przepadam, ale jeśli ktoś lubi, może dać go dwa razy więcej. W moim sosie nie jest pawie wyczuwalny, ale świetnie dopełnia całości. Sos można wykorzystać jako dodatek do kanapek, do makaronu, pulpetów itp. Zrobiłam także leczo do którego dodałam produkty podstawowe jak papryka, kiełbasa, cebula, pomidory i oczywiście przyprawy. Kiedy zakończyłam pracę z papryką postanowiłam wyjść się przewietrzyć wzięłam ze sobą gazetkę do poczytania i na jednej ze stron natknęłam się na reklamę firmy Ambasador 92, a na innych były przepisy z papryki, szkoda że zobaczyłam to jak już wykorzystałam całą paprykę jaka miałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz