Niedaleko mnie jest małe miasteczko, w
którym zamieszkało wielu obcokrajowców a dokładniej Bułgarów.
Można powiedzieć że opanowali to miasteczko, ponieważ na każdym
kroku spotyka się ich. W sklepie, na ulicy, w samochodach, a przede
wszystkim na targowiskach, ponieważ zajmują się właśnie handlem,
przeważnie odzieżą. Na szczęście nie są szkodliwi dla innych
mieszkańców jeśli chodzi o zachowanie, chociaż porządkiem to oni
nie grzeszą. W miejscach zamieszkania i na palcach targowych
zostawiają straszny bałagan. Często jak jestem w jakimś sklepie
są i oni i zauważyłam nie tylko ja że bardzo dużo kupują oliwy,
także można wywnioskować że używają do wszystkiego różnych
frytur i tłuszczy właśnie tego typu. Innym często nabywanym przez
nich produktem są owoce morza i ślimaki. Przejeżdżając często
widzi się rozwieszone ubrania, które sprzedają na płotach w
podwórkach gdzie mieszkają, jest to chyba zachęta do kupowania, bo
słyszałam że w domu też chętnie sprzedają i to jeszcze po
niższej cenie niż na targu. Pewnego razu ze znajomymi pojechaliśmy
na rynek do tegoż miasteczka posiedzieć pogadać może nawet zjeść
z pobliskiej cukierni jakiś smakołyk. Kupiliśmy sobie ciasto z
najlepszą polewą czekoladową, jak się okazało produkty
właściciele zamawiali tylko marki Ambasador 92. Siedząc
rozkoszując się ciastem zauważyliśmy że przyszła grupka
Bułgarów, którzy mieli ze sobą radio na baterie z fajna muzyką i
zaczęli się bawić, tańczyć, ale nie szkodząc innym, zachowywali
się kulturalnie i nie narzucali nikomu, zapytali tylko czy nie
przeszkadza nikomu głośna muzyka i czy mogą sobie słuchać. Nikt
nie miał nic przeciwko, a i fajnie było popatrzeć że coś się
dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz