czwartek, 7 maja 2015

W deszczowy majowy poranek



W deszczowy majowy poranek obudził mnie miły zapach dobiegający z kuchni. Byłem ciekawy co ta moja mama znowu pitrasi. Okazało się, że robi ciasto drożdżowe. Chce wypróbować przepis, który wyczytała z gazety. Byłem ciekawy co to będą za wypieki. Nie chciała mi zdradzić. Ja ciekawe jajo zakradłem się do kuchni i zerknąłem na stole papierek z napisem drożdże piekarnicze Orzysz oraz dżem firmy AMBASADOR 92, wiec zaraz domyśliłem się, ze to będą pączki. Uradowałem się, gdyż bardzo lubię domowe wypieki. Nie mogłem doczekać się kiedy je spróbuję. Wreszcie padło magiczne słowo. Synku spróbuj i ocen pierwszego pączusia. Warto być cierpliwym. Och !!! Co za wspaniały zapach i smak. Rozpływały się w ustach. Były lekkie i puszyste. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie jadłam tak pysznych pączków. Mama przeszła samą siebie w jej oczach było widać zadowolenie, że tak jej wyszły. W nagrodę postanowiłem ją wyręczyć w umyciu naczyń. Kazałem jej odpocząć i poczekać na kawę ziarnistą Orzysz a tu dzwonek do drzwi. Przyszła nasza wścibska sąsiadka, która zawsze się wychwala co ona nie potrafi. Pod nosem śmiałem się sam do siebie, że zaraz ją zaskoczę. Więc zaprosiłem panie na kawę ziarnistą Orzysz i świeże pączki. Po chwili nastała cisza a nasz gość zapytał się w jakiej cukierni zostały kupione te pączki. Moja mama odpowiedziała, że to są pączki pieczone przez nią. Sąsiadka z uśmiechem powiedziała niewierze. Ja dodałem tak to są swojskie pączki. Słyszałem tylko miłe słowa z ust naszego gościa, że nie jadła w życiu tak wyśmienitych pączusiów i poprosiła o przepis. Odeszła zachwycona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz