czwartek, 14 maja 2015

Przedszkole

W zeszłym tygodniu odbierałam swojego siostrzeńca z przedszkola, do którego chodzi już drugi rok. Na samym początku było ciężko, ponieważ nie chciał zostawać, a powodem tego było jedzenie. Odkąd tylko zaczął sam jeść jego menu składało się z bardzo niewielu rzeczy, ponieważ nic nie lubił. Mianowicie jadł same bułki lub sam chleb i frytki smażone we fryturach Trójmiasto, na tym był koniec. Kiedy w przedszkolu sadzali go z dziećmi do posiłku to on płakał ponieważ dzieci jadły zabite zwierzątka, a tak nie można. Dopiero siostra wypisała go z posiłków i pakowała mu codziennie do plecaka jedną bułkę, siedział sam przy osobnym stoliku i jadł. Po tym zaczął bardzo chętnie chodzić.
 Kiedy już się przebrał w szatni i wyszliśmy na dwór zaczął z wielkim entuzjazmem opowiadać co się dzisiaj ciekawego wydarzyło. Opowiadał jak się bawił z koleżankami i kolegami, co opiekunki z nimi robiły. A tamtego dnia zaczęli przygotowania do występu na Dzień Matki. Mieli mówić wierszyki, śpiewać piosenki i tańczyć, każde dziecko miało z pomocą opiekunek przygotować prezent dla swojej mamy. Siostrzeniec dostał do nauczenia wierszyk i piosenki, które mieli śpiewać wspólnie. Uczyli się tańczyć krakowiaka, którego mieli tańczyć grupowo i walca z koleżankami. Już nie mógł się doczekać kiedy dotrzemy do domu i będzie mógł się nauczyć chociaż jednej rzeczy tego dnia. Kiedy tak szliśmy po drodze mijaliśmy sklep do którego akurat podjechał dostawca z zaopatrzeniem gastronomii Trójmiasto. Siostrzeniec poprosił aby mu kupić jedną bułkę, więc weszliśmy do środka i kupiłam jeszcze kilka innych rzeczy, które były mi potrzebne. Po czym wróciliśmy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz