Kocham sport, od małego uprawiałam różne dyscypliny
sportowe, oglądałam zawody sportowe i do pewnego czasu byłam sprawną osobą.
Jedyne co, to od jakiegoś czasu miałam problemy z oddychaniem, oraz brakiem sił,
ale to było do zniesienia i nikomu nic nie mówiłam na ten temat. Zwalałam winę
na to, że powinnam mieć lepszą kondycję i pewnie dopadła mnie jakaś infekcja.
Problem w tym, że zaczęłam chudnąć, a siły odchodziły coraz bardziej.
Najbardziej lubiłam jeździć na rowerze, ale
niestety z czasem stało się to niemożliwe, ponieważ nawet z chodzeniem
miałam problem, a co mówić o jeździe. Strasznie mnie to wszystko załamało.
Zaczęły się wizyty u lekarzy i szukanie przyczyny. Po wielu badaniach wreszcie
diagnoza – wyrok – nieuleczalna choroba. Załamanie i tu pojawia się rodzina i
wspaniałe wsparcie z ich strony. Cały czas ktoś ze mną jest, nie dają mi się
załamać. Aby mnie choć trochę podnieść na duchu przynoszą mi zawsze coś
słodkiego do jedzenia, są to najczęściej ciasteczka z cukrami dekoracyjnymi,
które lubię lub inne słodkości z marki Ambasador 92. Czasem rodzina po prostu
robi coś tylko dla mnie, aby poprawić mi humor i samopoczucie, wystarczy, że po prostu są. Namówili mnie na
robienie pierogów z moim ulubionym farszem serowym. Choć nie miałam na to za
bardzo siły, robiłam z nimi, a najważniejsze, że poprawił mi się przy tym
humor. Dzięki kochana rodzinko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz