piątek, 15 grudnia 2017

Wyrok

Kocham sport, od małego uprawiałam różne dyscypliny sportowe, oglądałam zawody sportowe i do pewnego czasu byłam sprawną osobą. Jedyne co, to od jakiegoś czasu miałam problemy z oddychaniem, oraz brakiem sił, ale to było do zniesienia i nikomu nic nie mówiłam na ten temat. Zwalałam winę na to, że powinnam mieć lepszą kondycję i pewnie dopadła mnie jakaś infekcja. Problem w tym, że zaczęłam chudnąć, a siły odchodziły coraz bardziej. Najbardziej lubiłam jeździć na rowerze, ale  niestety z czasem stało się to niemożliwe, ponieważ nawet z chodzeniem miałam problem, a co mówić o jeździe. Strasznie mnie to wszystko załamało. Zaczęły się wizyty u lekarzy i szukanie przyczyny. Po wielu badaniach wreszcie diagnoza – wyrok – nieuleczalna choroba. Załamanie i tu pojawia się rodzina i wspaniałe wsparcie z ich strony. Cały czas ktoś ze mną jest, nie dają mi się załamać. Aby mnie choć trochę podnieść na duchu przynoszą mi zawsze coś słodkiego do jedzenia, są to najczęściej ciasteczka z cukrami dekoracyjnymi, które lubię lub inne słodkości z marki Ambasador 92. Czasem rodzina po prostu robi coś tylko dla mnie, aby poprawić mi humor i samopoczucie, wystarczy, że po prostu są. Namówili mnie na robienie pierogów z moim ulubionym farszem serowym. Choć nie miałam na to za bardzo siły, robiłam z nimi, a najważniejsze, że poprawił mi się przy tym humor. Dzięki kochana rodzinko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz