Mieszkałam w akademiku, dzieliłam kuchnię z
siedmioma osobami. Każdy z nas miał swoje rzeczy, talerze, garnki, no i
oczywiście jedzenie. Mieliśmy niestety spory problem z tajemniczym znikaniem
wszystkiego, zaczynając od łyżek czy patelni, po gąbki do mycia naczyń. Nikt
się nie chciał przyznać, nikt nikogo nie
złapał na gorącym uczynku. Pewnego dnia zachciało mi się kakao, a że było zimno
i do sklepu daleko, postanowiłam zapytać współlokatora, czy mogę mu trochę
ukraść. Zanim przystąpiłam jednak do czynu, stwierdziłam, że sprawdzę najpierw,
czy on w ogóle kakao posiada. Byliśmy sobie na tyle bliscy, że nie było
problemu ze szperaniem w swoich szafkach, więc bez skrępowania zaczęłam szukać.
W tym momencie do kuchni wparowało trzech moich współlokatorów. Powiedzieli, że
podejrzewali mnie o te kradzieże, a teraz mają mnie na gorącym uczynku.
Próbowałam się wytłumaczyć, ale nie przyjmowali tego do wiadomości. Nawet
właściciel kakao wstawił się za mną, ale dalej nic. Nie odzywali się do mnie
kilka, ponadto chcieli, żebym oddała pieniądze za zaginione rzeczy, które niby ukradłam.
Na moje szczęście za kilka dni sytuacja sama się wyjaśniła, ponieważ winowajca
się przyznał. W ramach przeprosin dostałam ciasteczka z cukrami dekoracyjnymi i
pierożki z farszem mięsnym, z marki Ambasador 92. Dostałam także zaproszenie na
Akademię Pomysłów, która miłą się odbyć w najbliższym czasie, organizatorem
była firma Ambasador 92, a ja uwielbiam produkty tej firmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz