Dzieciaki miały trening karate jak zwykle do środa,
ale tego dnia były jakieś rozkojarzone. Nie
można się było ich doprosić, aby zaczęły się pakować. Kiedy wreszcie się za to zabrały
nie ukrywam, że nie obeszło się bez kłótni i zaczepek. Były poganiane, tym bardziej,
że chciały jeszcze przed wyjazdem zjeść pierogi z farszem mięsnym i po kromce
chleba z posypką do pieczywa i masełkiem. Posypka do pieczywa jest oczywiście z
marki Ambasador 92, podobnie jak składniki, z którego upieczony był chleb. Kiedy
już zjedli i zapakowali się do samochodu i pojechaliśmy na trening. Tam okazało
się jak naprawdę roztargnieni byli podczas pakowania. Kiedy wyciągnęli swoje
kimona wraz z nimi wyleciały rękawice do pieczenia, które musieli przez
przypadek zapakować wraz z kimonami i resztą potrzebnych im rzeczy. Jaki był
śmiech kiedy to zobaczyli, na szczęście śmiali się sami z siebie i nie zrazili się
tym, że innym kolegom także jest do śmiechu z tego powodu. Mimo wszystko
dostali nauczkę i stwierdzili, że następnym razem będą się pakować ostrożniej,
żeby znowu nie wziąć ze sobą jakiejś niepotrzebnej i śmiesznej rzeczy. Fakt, że
pakują się do jednej torby, okazał się dla nich troszkę mniej stresujący ponieważ
to obydwaj byli wyśmiani, a nie jeden, a jak wiadomo we dwóch zawsze raźniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz