W związku że jest wrzesień i
początek szkoły po wakacjach przypomniało mi się jak byłam na
stażu w szkole podstawowej. Pracowałam tam jako pracownik biurowy,
przede wszystkim zajmowałam się pisaniem różnych sprawozdań,
planów i tym podobnych rzeczy na komputerze. Tworzyłam także
dyplomy dla dzieci z różnych okazji które potem były drukowane i
wręczane, zawiadomienia dla nauczycieli, uczniów i rodziców.
Robiłam także gazetki szkolne i tablice informacyjne. Niektóre
dekoracje także należały do moich obowiązków, na każdą okazję,
jakieś święto trzeba było zmieniać na tablicy wystrój aby
ciągle wszystko było na bieżąco. Dodatkowym obowiązkiem było
dla mnie pilnowanie dzieciaków podczas posiłków, a dokładniej
obiadów, jakie mieli na stołówce. Spędzając tam każdą dużą
przerwę miałam okazję zaobserwować jakie jedzenie dostają
dzieci. Już z samego wyglądu dań można było wywnioskować że
robione są z najzdrowszych produktów podstawowych, a poza tym z
tego co się orientuję to wymogi są właśnie takie, że jedzenie
musi być zdrowe i dobre. Rzadko się zdarzało aby jakieś dziecko
powiedziało, że nie smakuje mu, albo nie zjadło w ogóle. Część
dzieci miało refundowane obiady, a część kupowane przez rodziców.
Obiady przywozili do szkoły z pobliskiej restauracji z którą była
podpisana umowa na katering. Ostatnim zajęciem jakie miałam
przypisane było prowadzenie biblioteki szkolnej wraz z panią
dyrektor, która się tym dodatkowo zajmowała. Musiałam wypożyczać
i przyjmować książki, prowadzić katalogi, a także układać
książki, a także pilnować aby dzieciaki za bardzo nie
poprzekładały jak szukały dla siebie książek. Miały wyznaczoną
półkę z której same mogły coś wybrać, były to książeczki
podarowane przez firmę Ambasador 92, resztę podawałam ja, bądź
pani dyrektor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz