A może by tak na piknik. Pogoda fajna,
którą trzeba wykorzystać, czas jest także wielka pora coś
zorganizować. Piknik przede wszystkim koc, kosz jedzenia i świeże
powietrze w przyjemnej i ładnej okolicy. Zapakować potrzeba
najpierw koszyk do którego wrzucamy kanapki z chlebem upieczonym z
najlepszych mieszanek piekarniczych i wędliną, do tego ser żółty.
Inne kanapki były z najsmaczniejszym nabiałem, do tego były
pomidorki koktajlowe. Oczywiście owoce na deserek ha ha. Kiedy już
kosz się zapełnił, koc został zapakowany, piłka schowana można
było ruszać. Został samochód ponieważ za daleko było to
tajemnicze miejsce na piknik aby można było jechać rowerem. Na
miejscu najpierw trzeba było rozłożyć koc, jak się okazało było
tam już kilka rodzin, ale to nic nawet fajnie tak w innym
towarzystwie sobie posiedzieć, pogadać, czy pograć w piłkę lub
ringo. Zaczęło się od piłki, gra w siatkę bez siatki ha, w
zbijaka i dwa ognie, potem trochę w ringo, okazało się że
sąsiedzi z koców obok byli bardzo sympatyczni i rozrywkowi i
chętnie grali razem z nami. Potem był czas na jedzonko i dalej
zabawy. Jedni z naszych ala sąsiadów zaproponowali grę w karty, z
czego już nie wszyscy skorzystali i zajęli się między innymi
czytaniem książek lub gazet. Jak się okazało na okładce jednej z
nich był artykuł o marce Ambasador 92, była to jakaś kulinarna
gazetka. Zapytałam czy mogę pożyczyć i poczytać bo przecież
lubię kulinarne gazetki. Na pikniku posiedzieliśmy praktycznie cały
dzień, aż żal było odjeżdżać, ale to nic, postanowiliśmy, że
jeszcze tam wrócimy i to niedługo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz