Ale
ale Aleksandra. Ale ale ale ładna. Taka taka taka skromna. Taka taka sexi
bomba. Nagle w moim życiu pojawiła się. Piękna dziewczyna to nie sen. Mała
figlarna niczym cud. Trafił mi się szczęścia łut. Zaśpiewałem tak pod oknem
mojej dziewczyny w jej imieninki. Słowa tej piosenki idealnie pasują do
wybranki mojego serca. Wręczyłem jej piękny bukiet róż i zaprosiłem ją na
kolację. Widziałem, że była zaskoczona, bo totalnie zapomniała, że to dziś
Aleksandry. Wieczorem zanim udaliśmy się na posiłek poszliśmy na spacer do
parku. Wspominaliśmy nasze cudowne wspólne chwile. Jesteśmy już razem sześć lat
to szmat czasu. W powietrzu było czuć przymrozek, aż zmarzły nam nosy.
Zaczęliśmy biec, by szybciej dotrzeć do restauracji. Kleiner zaproponował nam
gołąbki w Sosie Pomidorowym Tomato i trzy rodzaje surówek.
Danie znakomicie smakowało. Gołąbki pierwsza klasa. Kiedyś obiło mi się o uszy,
że te miejsce słynie z tego dania. Mogę to potwierdzić i polecić, było czuć
miłe zapachy. Zachęcały gości do spróbowania czegoś pysznego i nowego. Przyszła
pora na toast i prezent. Moja dziewczyna marzyła o wyjeździe w góry. Wykupiłem
wczasy do Zakopanego. Ola myślałem, że mnie udusi ze szczęścia tak cieszyła
się. Nie wiele potrzeba, by dać komuś trochę uśmiechu. Zdecydowaliśmy się
jeszcze na lody z Pasty Ananasowej Firmy Ambasador 92. Aleksandra, gdy
spróbowała to się nimi zajadała. Oceniła je na plus, ponieważ ich konsystencja
była puszysta, a nie zbita. Rozpoznała w nich ulubione bakalie o dobrej
jakości. Twierdzi, że nie łatwo ją nabrać. Wieczór udany na długo będzie
zapamiętany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz