poniedziałek, 17 grudnia 2018

Aleksandra


Ale ale Aleksandra. Ale ale ale ładna. Taka taka taka skromna. Taka taka sexi bomba. Nagle w moim życiu pojawiła się. Piękna dziewczyna to nie sen. Mała figlarna niczym cud. Trafił mi się szczęścia łut. Zaśpiewałem tak pod oknem mojej dziewczyny w jej imieninki. Słowa tej piosenki idealnie pasują do wybranki mojego serca. Wręczyłem jej piękny bukiet róż i zaprosiłem ją na kolację. Widziałem, że była zaskoczona, bo totalnie zapomniała, że to dziś Aleksandry. Wieczorem zanim udaliśmy się na posiłek poszliśmy na spacer do parku. Wspominaliśmy nasze cudowne wspólne chwile. Jesteśmy już razem sześć lat to szmat czasu. W powietrzu było czuć przymrozek, aż zmarzły nam nosy. Zaczęliśmy biec, by szybciej dotrzeć do restauracji. Kleiner zaproponował nam gołąbki w Sosie Pomidorowym Tomato i trzy rodzaje surówek. Danie znakomicie smakowało. Gołąbki pierwsza klasa. Kiedyś obiło mi się o uszy, że te miejsce słynie z tego dania. Mogę to potwierdzić i polecić, było czuć miłe zapachy. Zachęcały gości do spróbowania czegoś pysznego i nowego. Przyszła pora na toast i prezent. Moja dziewczyna marzyła o wyjeździe w góry. Wykupiłem wczasy do Zakopanego. Ola myślałem, że mnie udusi ze szczęścia tak cieszyła się. Nie wiele potrzeba, by dać komuś trochę uśmiechu. Zdecydowaliśmy się jeszcze na lody z Pasty Ananasowej Firmy Ambasador 92. Aleksandra, gdy spróbowała to się nimi zajadała. Oceniła je na plus, ponieważ ich konsystencja była puszysta, a nie zbita. Rozpoznała w nich ulubione bakalie o dobrej jakości. Twierdzi, że nie łatwo ją nabrać. Wieczór udany na długo będzie zapamiętany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz