wtorek, 25 października 2016

Odchudzanie

Sytuacja mojej koleżanki. Zacznijmy od tego, że od dziecka mieszka z rodzicami i babcią. Rodzice pracowali do od ósmej do szesnastej, więc w tych godzinach była pod opieką babci. Babcia jak to babcia, wnusia nie może chodzić głodna. Była pakowana słodyczami, ciastami korzennymi, ciastami miodowymi, ciastami dyniowymi, pierogami i tym podobnymi smakołykami. Co przełożyło się na jej wagę. Pod koniec podstawówki doszedł do tego komputer, efektu możecie sami się domyśleć. Rok temu ważyła 120 kilogramów przy wzroście 170 centymetrów, otyłość kliniczna II stopnia. Rodzice nie reagowali, w końcu stwierdziła, że coś jest nie tak i trzeba wziąć się do roboty. Po zrobionym treningu na siłowni stanęła na tamtejszej wadze. Wynik? Waga 96. Co to oznacza? Że nie mam już otyłości, tylko nadwagę. Może wam się to wydawać dziwne, że się z tego cieszyła, bo jeszcze dużo jej zostało. Ale w szatni płakała jak dziecko. Pierwszy raz odkąd pamięta nie jest otyła. Zostało jej do zrzucenia jakieś 10 kilogramów, ale da radę, wierzę w nią. Dodam jeszcze, że teraz na kolację je chleb na noc marki Ambasador 92, a w ciągu dnia i na śniadanie chleb Pro Body. Dzięki temu nie musi rezygnować z chleba, który w diecie jednak odgrywa ważną rolę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz