Gdy miałam kilkanaście lat, byłam grubasem. Nic z tym jednak
nie chciałam robić, więc mama zaprowadziła mnie do dietetyka. Ten zabronił mi
jeść m.in. bułek z wędliną, serem i majonezem, które były moim ulubionym drugim
śniadaniem. Dodatkowo nie pozwalał na
słodycze i na moje ukochane ciasta. Stanowczo zaprotestowałam i zrobiłam mojej
rodzicielce awanturę, kategorycznie domagając się, aby ta nie rezygnowała ze
zwyczaju szykowania mi szkolnej wałówki. Zaczęło się praktykowanie różnych
smaków i dań. na pierwszy rzut poszło pieczenie moich kochanych bułeczek, do
których wykorzystywana była mąka kukurydziana T 250, bezglutenowa i odrobinę
soli warzonej i tyle samo cukru trzcinowego dla równowagi, aby moje bułeczki
miały lepszy smak. Oczywiście wykorzystywane były do tego produkty z marki Ambasador 92, ponieważ mama zrobiła zaopatrzenie gastronomii Ambasador 92,
dlatego mogłyśmy eksperymentować na różnorakie sposoby. Pierwszego dnia po
upieczeniu bułeczek podczas przerwy wyjęłam z plecaka moje pudełko na drugie
śniadanie. Ku mojej radości – było pełne. Mina mi zrzedła, kiedy je otworzyłam.
Wewnątrz była bułeczka z mąki kukurydzianej T 250, z odrobina soli warzonej, a
do tego liść sałaty i trzy rzodkiewki. Zero wędliny, sera i majonezu, mojego
kochanego majonezu. Przez kilka kolejnych dni i tygodni sytuacja się
powtarzała, aż w końcu się poddałam i zaczęłam walczyć z moją nadwagą całą siłą
mojej woli. Początki z brakiem słodkości były chyba najcięższe dla mnie, ale na
szczęście mogłam liczyć na moją rodzinę. Poświęcili się dla mnie i z domu w
ogóle zniknęły wszelkiego rodzaju słodycze i ciasta. Nie było pieczenia i
prowokowania mnie. Jestem im za to bardzo wdzięczna, ponieważ wiem, że to
dzięki nim doszłam do normalnej wagi, którą utrzymuję do dnia dzisiejszego.
Wiem już jak mam jeść i co jeść, aby znowu się nie nabawić zbędnych kilogramów,
których się pozbywała z wielkim trudem i podejmując wiele wyrzeczeń, a niektóre
były dla mnie naprawdę bardzo trudne. Postanowiłam, że już więcej się nie dopuszczę
do takiego stanu jak wtedy, gdy miałam kilkanaście lat.
https://ambasadorslodyczy.blogspot.com/2019/11/wspomnienie-po-latach-z-marka-ambasador.html
https://ambasadorslodyczy.blogspot.com/2019/11/wspomnienie-po-latach-z-marka-ambasador.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz