Siostra makijażystka miała w ostatni weekend sporo makijaży,
ponieważ zamówiła ją rodzina, a raczej kobietki z rodziny panny młodej, które
chciały się umalować na wesele. Jako, że była ich spora grupka siostra
pojechała do nich do domu. najpierw malowała młodą, potem starszą, następnie
mamę młodej i jej siostry, oraz kuzynkę. Zajęło jej to cały dzień i z małymi
przerwami na herbatkę i jakieś jedzenie, ponieważ umalować tyle pań jest dość
pracochłonne, tym bardziej, że przykłada się do własnej pracy. Robi to co lubi
i dlatego nie przeszkadza jej stanie cały dzień na nogach i malowanie. Jak to
sama mówi nie odczuwa tego, bo jest zajęta i nie ma czasu na myślenie o bólu
nóg, czy kręgosłupa, a ten daje jej się we znaki. Na szczęście panie okazały
się miłe i proponowały co jakiś czas coś do picia i poczęstowały ją obiadem.
Podczas posiłku mogła chwilę odciążyć swoje nogi i kręgosłup, a to bardzo dużo
dla niej znaczyło. Trafiła jej się rodzina z dużym poczuciem humoru, do tego
stopnia, że buzia ją bolała od śmiechu. Cieszyła się z tego powodu, ponieważ
także jest kobietą, która lubi humor, a dzięki takim ludziom, aż chce się żyć.
Czas upłynął jej szybko i nawet nie miała czasu zadzwonić i myśleć o swojej
małej córeczce, która została ze swoim tatą w domu. Kiedy już zakończyła swoją
pracę i zbierała się do domu, dostała jeszcze od rodziny ciasto weselne. Było
tam kilka kawałków różnego rodzaju wypieków. Niektóre poznała od razu, ponieważ
znała je z mojego repertuaru pieczenia. Był biszkopt z kremem Tango, a także
sernik z sera półtłustego wykwintnego i wiele innych kawałków ciast. Na
następny dzień spotkałyśmy się i miałam okazję próbować tych słodkości i
poznałam od razu, że ciasta robione były na produktach marki Ambasador 92 i
niektóre składniki jej wymieniłam już po samym smaku. Fajnie, że są jeszcze
tacy sympatyczni ludzie.
https://ambasadorslodyczy.blogspot.com/2019/11/11-listopada-z-marka-ambasador-92.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz