Przez ta jesienną pogodę w ogóle nie miałam ochoty
wychodzić na dwór. Zrobiło się tak nieprzyjemnie i zimno, że nic się
człowiekowi nie chce. W domu skończyło się wiele produktów, dlatego konieczne
były zakupy. Naprawdę nie chciało mi się wychylić nosa za drzwi, dlatego
napisałam do męża sms z wiadomością, aby zrobił zakupy i całą listę potrzebnych
nam rzeczy. Naszła mnie ochota na ciasto i dlatego między innymi zapisałam mu
potrzebne do tego składniki. Były to mieszanki cukiernicze, posypki czekoladowe, nadzienie żelowe malina, wszystko z naszej ulubionej marki Ambasador 92, ale tego nie musiałam mu już pisać, ponieważ pamięta i bardzo
dobrze wie, że tylko takich używamy. Później przypomniało mi się, że sąsiadka
prosiła, abym przy okazji zakupów kupiła jej owoce mrożone. Ona niedawno
urodziła, mąż wyjeżdża na całe tygodnie i nawet nie ma się jak wybrać sama na
zakupy. Dlatego napisałam do męża, aby kupił także owoce mrożone dla sąsiadki.
Kiedy wrócił z zakupów zaczęło się wnoszenie, na szczęście zrobił to sam, ja
nie musiałam wychodzić. Dla mnie zostało rozpakowanie wszystkiego do szafek,
nie marudziłam już w tym zakresie, tylko chętnie się za to zabrałam. Lubię sama
sobie wszystko poukładać, ponieważ wiem później gdzie czego mam szukać, a nie
ukrywam, że to ja przeważnie gotuję i piekę. Kuchnia, poza niedzielami, kiedy
to mąż gotuje, jest moim królestwem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz