Wczoraj przyszła do mnie sąsiadka na kawę. Zaczęła
opowiadać jak to jej tata pojechał do sanatorium. Mieszkał w pokoju trzy
osobowym, czyli miał do towarzystwa jeszcze dwóch w podobnym wieku panów. Jak
się okazało mieli podobne poczucie humoru, a tego ponoć nie brakowało żadnemu.
Już od pierwszego dnia zaczęli robić sobie i innym mieszkańcom uzdrowiska, w
którym mieszkali. Panie rehabilitantki także nie maiły z nimi lekko. Panowie
zgrywusy ze wszystkiego potrafili zrobić żart. Mieli diety, przez to wiadomo nie
jedli tak jak by tego chcieli, a wiadomo panowie mogą zjeść, dlatego codziennie
po zabiegach wychodzili na miasto na spacer, a w między czasie oczywiście
zaglądali to różnych barów, kawiarenek. Zawsze przynosili ze sobą jakieś
słodkości, a to ciasteczka z kremem ajerkoniak, ciasto kruche z mrożonymi owocami i posypką czekoladową. Znaleźli kawiarnię, w której były słodkości z
marki Ambasador 92, a ta im bardzo przy smakowała i dlatego się tam
zaopatrywali. Dodatkowo co wieczór były organizowane wieczorki taneczne, na
które starsi panowie chodzili i korzystali z tego na całego bawiąc się do
samego końca. Tłumaczyli, że to dodatkowa rehabilitacja, tańce to zabieg,
którego nie zapisali na karcie zabiegowej, ale oni sami sobie go dopisali. Na
pewno wszyscy pracownicy i osoby, które razem z nimi byli na turnusie nie
zapomną szybko trzech śmiesznych starszych panów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz