poniedziałek, 16 października 2017

Sanatorium

Wczoraj przyszła do mnie sąsiadka na kawę. Zaczęła opowiadać jak to jej tata pojechał do sanatorium. Mieszkał w pokoju trzy osobowym, czyli miał do towarzystwa jeszcze dwóch w podobnym wieku panów. Jak się okazało mieli podobne poczucie humoru, a tego ponoć nie brakowało żadnemu. Już od pierwszego dnia zaczęli robić sobie i innym mieszkańcom uzdrowiska, w którym mieszkali. Panie rehabilitantki także nie maiły z nimi lekko. Panowie zgrywusy ze wszystkiego potrafili zrobić żart. Mieli diety, przez to wiadomo nie jedli tak jak by tego chcieli, a wiadomo panowie mogą zjeść, dlatego codziennie po zabiegach wychodzili na miasto na spacer, a w między czasie oczywiście zaglądali to różnych barów, kawiarenek. Zawsze przynosili ze sobą jakieś słodkości, a to ciasteczka z kremem ajerkoniak, ciasto kruche z mrożonymi owocami i posypką czekoladową. Znaleźli kawiarnię, w której były słodkości z marki Ambasador 92, a ta im bardzo przy smakowała i dlatego się tam zaopatrywali. Dodatkowo co wieczór były organizowane wieczorki taneczne, na które starsi panowie chodzili i korzystali z tego na całego bawiąc się do samego końca. Tłumaczyli, że to dodatkowa rehabilitacja, tańce to zabieg, którego nie zapisali na karcie zabiegowej, ale oni sami sobie go dopisali. Na pewno wszyscy pracownicy i osoby, które razem z nimi byli na turnusie nie zapomną szybko trzech śmiesznych starszych panów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz