wtorek, 10 października 2017

Balet

Znajoma opowiadała mi jak to jej córeczka pokochała balet. W domu kiedy tylko wracała z przedszkola kazała sobie włączać na telewizorze balet i tańczyła naśladując dziewczynki na ekranie. Codziennie było to samo, nawet po kilka razy dziennie, tańczyła po jakieś pół godziny i robiła przerwę po czym po odpoczynku wołała znowu balet. Była tym tak zachwycona, że znajoma postanowiła ją zapisać do szkoły baletowej. Fajnie się złożyło, ponieważ w tym samym budynku była także siłownia, fitness i jeszcze kilka innych atrakcji  dla dorosłych. Karnet można było wykupić na balet i jednocześnie w tym czasie rodzice mogli korzystać z oferowanych tam atrakcji. Oczywiście wykorzystała to i przez ten czas kiedy jej córeczka ćwiczyła balet, a raczej były to ćwiczenia rozciągające, bo jak się okazało przez pierwszy rok nauka polegała na rozciąganiu, a dopiero potem była nauka układów baletowych. Podczas jednego z takich treningów nie czuła się najlepiej, więc została na sali i patrzyła jak dziewczynki ćwiczą. Zauważyła, że jedna z nich co jakiś czas wychodzi, po pewnym czasie zaciekawiona, czy nie dzieje się coś złego poszła za nią. Okazało się, że mała zakradała się do torby mamy i podjadała ciasteczka z nadzieniem żelowym malina i kremem ajerkoniak. Jak później jej mama powiedziała były to ciasteczka z marki Ambasador 92, które kupiły w drodze na balet, a że jej córeczka je uwielbia to nie mogła się powstrzymać i się po nie zakradała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz