Troszkę się rozchorowałam, ponieważ wzięłam się za
mycie okien przed zimą. Pogoda była całkiem znośna, ale niestety podczas mycia
okien od zewnątrz chyba mnie przewiało, bo skutki tego czuje do dziś, a minął
już ponad tydzień. Ból gardła, katar, bóle mięśni, kaszel. Gardło przeszło
jakoś szybko bo w ciągu jednego dnia się pozbyłam bólu, ból mięśni także jakoś
szybko zaleczyłam, ale niestety katar i kaszel nie chciały przejść. Męczyło mnie
bardzo i dlatego w końcu zdecydowałam się na bańki, stara tradycyjną babciną
metodę. Już pierwszą noc po postawieniu ich miałam naprawdę spokojną. Duszności
ustały jakby ręką odjął. Żałuję, że wcześniej się na to nie zdecydowałam,
zaoszczędziła bym sobie wiele nie przespanych nocy i męczących dni. Ale jak to
mówią, lepiej późno niż wcale. W związku z bańkami nie można wychodzić przez
kilka dni na powietrze, żeby ich nie przeziębić, dlatego wzięłam się za
robienie ciasteczek z mieszanek cukierniczych marki Ambasador 92. Najpierw naszykowałam
sobie wszystkie składniki, a następnie zagniotłam ciasto kruche i zaczęłam
wycinać i modelować ciasteczka, które potem nadziałam kremem ajerkoniak,
mrożonymi owocami i nadzieniem żelowym malina. Wiedziałam, że zawitają niedługo
dzieciaki z odwiedzinami, dlatego nie bałam się że się zeschną, lub zmarnują. Najważniejsze,
że przeziębienie minęło i bańki pomogły, a następnym razem, mam nadzieję, że go
nie będzie, nie będę już zwlekała z bańkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz