poniedziałek, 23 października 2017

Jesienne przeziębienie

Troszkę się rozchorowałam, ponieważ wzięłam się za mycie okien przed zimą. Pogoda była całkiem znośna, ale niestety podczas mycia okien od zewnątrz chyba mnie przewiało, bo skutki tego czuje do dziś, a minął już ponad tydzień. Ból gardła, katar, bóle mięśni, kaszel. Gardło przeszło jakoś szybko bo w ciągu jednego dnia się pozbyłam bólu, ból mięśni także jakoś szybko zaleczyłam, ale niestety katar i kaszel nie chciały przejść. Męczyło mnie bardzo i dlatego w końcu zdecydowałam się na bańki, stara tradycyjną babciną metodę. Już pierwszą noc po postawieniu ich miałam naprawdę spokojną. Duszności ustały jakby ręką odjął. Żałuję, że wcześniej się na to nie zdecydowałam, zaoszczędziła bym sobie wiele nie przespanych nocy i męczących dni. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. W związku z bańkami nie można wychodzić przez kilka dni na powietrze, żeby ich nie przeziębić, dlatego wzięłam się za robienie ciasteczek z mieszanek cukierniczych marki Ambasador 92. Najpierw naszykowałam sobie wszystkie składniki, a następnie zagniotłam ciasto kruche i zaczęłam wycinać i modelować ciasteczka, które potem nadziałam kremem ajerkoniak, mrożonymi owocami i nadzieniem żelowym malina. Wiedziałam, że zawitają niedługo dzieciaki z odwiedzinami, dlatego nie bałam się że się zeschną, lub zmarnują. Najważniejsze, że przeziębienie minęło i bańki pomogły, a następnym razem, mam nadzieję, że go nie będzie, nie będę już zwlekała z bańkami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz