piątek, 9 listopada 2018

Niepełnosprawność


Moja koleżanka jest niepełnosprawna. Musi chodzić o dwóch kulach, bo jedną stopę ma całkowicie niesprawną, nie ma opcji o jej jakimkolwiek użyciu. Leczenie od dwóch lat przynosi średnie skutki.  Pracuję zdalnie w domu. Jest sama i radzi sobie sama, nie narzeka, ma póki co dwie sprawne ręce, chociaż jej niezdarność i ogólne kalectwo bardzo ją krępuje. Jest jej przykro, gdy rodzic nie wytłumaczy dziecku, żeby nie kopało w jej kule, nie skakało nad nimi, nie biegało wokół niej slalomem, nawet gdy o to grzecznie prosi. Albo gdy ludzie nie pilnują psów i któryś wystraszony jej "pałąkami" podbiega, warczy i szczeka, a czasami nawet się rzuca. Niestety to są nagminne sytuacje, te z dziećmi i psami. Gdy słyszy i widzi dzieci albo psy to już się boi. Jej krzyki i prośby w takich sytuacjach spotykają się z jeszcze gorszymi krzykami i groźbami. W sklepie pół biedy, jest monitoring, ale na ulicy nie ma. Nawet gdyby miała siłę, to nic nie wywalczy. Jest mocno starsza Pani, która widząc ją z siatką zakupów weźmie  ją od niej i zaniesie pod drzwi, czasem zapuka z chlebem sześcioziarnistym, albo bezą actiwhite z marki Ambasador 92. Jak widać są jeszcze na tym świecie dobrzy ludzie, szkoda tylko, że są to starsi ludzie, a nie Ci młodzi, nasza przyszłość.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz