Pewnego dnia
wybrałam się na spacer po osiedlu. Pogoda była wtedy bardzo ładna, świeciło słońce.
Była jesień i wszystkie drzewa miały czerwono-żółty kolor. Było bardzo ciepło,
mimo iż był już listopad. Chciałam wybrać się na dłuższy spacer do lasu, więc skierowałam
swoje kroki w jego kierunku. Weszłam do niewielkiego lasku obok mojego osiedla,
gdzie zazwyczaj spacerowało mnóstwo ludzi. Tego dnia było sporo spacerowiczów,
ale nie tak dużo jak zwykle. Był dzień powszedni, więc ludzie wtedy nie chodzą
tak chętnie na spacery. Zamyśliłam się i szłam przed siebie przez kilka minut
aż moim oczom ukazał się niespotykany widok. Siedziała przede mną kobieta o
rdzawo-czerwonych włosach, z wielkim wieńcem na głowie, uplecionym
z jesiennych liści. Byłam naprawdę zaskoczona, ale i zainteresowana jej
wyglądem, a dokładniej jej wiankiem na głowie. Zauważyła, że jej się przyglądam
i zagadnęła do mnie. Zaprosiła mnie koło siebie na ławeczkę i zaczęła opowiadać
ciekawe historie. W pewnym momencie wyjęła ze swojej torby donut mix down i
poczęstowała mnie. Miała ze sobą jeszcze ciasto miodowe soft, ale za to już
podziękowałam. Głupio mi było objadać pierwszy raz spotkaną kobietę. Mówiła, że
kupiła to ciasto w cukierni, jej ulubionej, gdzie pracują na bazie składników
marki Ambasador 92. Pokazała mi także jak się robi taki wianek z liści, aby się
trzymał i wyglądał pięknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz