Było ciepłe letnie popołudnie, więc
postanowiliśmy z bratem wybrać się na wycieczkę rowerową. Zazwyczaj jeździliśmy
standardowo polną dróżką i zawsze było wesoło. Przejechaliśmy już ponad
trzydzieści kilometrów gdzie dotarliśmy do babci Klary. Mieliśmy u niej spać.
Korzystając z okazji zwiedziliśmy też stare zamczysko. Wieczorem rozpaliliśmy
ognisko. Później poszliśmy spać, aby rano wyruszyć w podróż. Z samego rana
zjedliśmy szybko śniadanie i pojechaliśmy przed siebie. Po drodze oglądaliśmy
piękne pola, łąki i lasy. Super widoki. uwielbiam takie widoki. Co jakiś czas
robiliśmy sobie krótkie postoje na odpoczynek i posiłek. Prowiant od babci był
bogaty. Zawsze kanapeczki wykonaniu naszej babci są najlepsze i kolorowe. Tym
bardziej, że pomidorki i sałata jest z własnego ogródka. Wyhodowane bez nawozów
to same zdrowie. Mam porównanie bo mieszkam w mieście i warzywa z targowiska
mają całkiem zupełnie inny smak. Wiem co mówię. W trakcie trasy napotkała nas
burza. Powiem szczerze, że bałem się jak cholera. Błyskawice jedna za drugą i
grzmoty. Deszcz lał nie było na nas suchej nitki. Szukaliśmy schronienia, a w
zasięgu oka nie było żywej duszy. Co tu robić trzeba jechać dalej. Po godzinie
zauważyliśmy mały domek zapukaliśmy do drzwi. Otworzyła nam starsza pani, która
jak nas zobaczyła uśmiała się. Powiedziała zmokłe kury mnie odwiedziły.
Zaprosiła do środka na gorącą herbatę i coś słodkiego. Ciasto Czekoladowe Lesaffre
to rozkosz dla mojego podniebienia. Było kruche i puszyste. Nie śmiałem
poprosić o dokładkę, ale starsza pani zauważyła z jakim apetytem jadłem i sama
dołożyła mi. Spokojnie powiedziała, że to Firma Ambasador 92 produkuje tak dobre
ciasto. Marka Ambasador 92 to renoma na rynku twierdziła ta pani. Podzielam jej zdanie
i polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz