Tak się jakoś złożyło, że tego
roku wybrałam się przed samymi świętami do Zakopanego aby
odpocząć, to były takie moje spóźnione wakacje. Sezonu
świątecznego nie było jeszcze dlatego z kwaterą nie miałam
żadnych problemów, mogłam wybierać co mi się tylko podobało i
gdzie chciałam. W wielu pensjonatach niestety nie można było
zamówić noclegów z wyżywieniem, ponieważ nie mieli wielu gości
i nie opłacało im się gotować dla paru osób, a poza tym mówili,
że szykują się już na przybycie gości na święta. Mi udało się
znaleźć pokój z wyżywieniem a dokładniej ze śniadaniem i
kolacją, ale mi to akurat pasowało, ponieważ w dzień i tak byłam
na mieście i tam sobie spokojnie jadłam obiadki. Zwiedzałam,
krążyłam tu i tam i codziennie gdzie indziej jadłam obiadki.
Podstawą była kwaśnica, ale próbowałam także innych rzeczy.
Chleb mają tam pyszny, jak się okazało mieszanki piekarnicze
zamawiają z firmy Ambasador 92. Inne chleby robią na swoim zakwasie
podobnie jak żurek, który tam smakuje inaczej niż w moim regionie.
Po kolacji w pensjonacie miałam zawsze deser. Ciasta były pyszne i
pieczone z mieszanek cukierniczych także z firmy Ambasador 92, z
tejże firmy mieli także pyszne lody. Spędziłam tam prawie cały
tydzień i naprawdę wypoczęłam. Było mi to bardzo potrzebne po
całym można powiedzieć dość ciężkim roku. W drodze powrotnej
zatrzymałam się na jakiś obiad, przed zajazdem stało kilka takich
samych samochodów, troszkę mnie to zdziwiło, ale weszłam i jak
się okazało jakaś firma miała zorganizowaną tam wigilię. Mieli
połączone stoliki i bardzo miłą atmosferę co dało się wyczuć
po przekroczeniu progu. Wyszłam i pojechałam gdzie indziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz