Na urodziny
nie dostałam kompletnie niczego od mojego męża i byłam trochę zawiedziona, ale
wieczorem powiedział, że pójdziemy na kolację do naszej ulubionej restauracji,
więc hej, ucieszyłam się, że jednak wymyślił coś miłego i zabierze mnie na miły
wieczór. Na początek zamówiliśmy lekkostrawne jedzonko pyszna zupę z chlebem na noc, ponieważ nie chcieliśmy się przejadać i zostawić trochę miejsca na deser. Zdecydowaliśmy
się na ciasto jogo soft i sushi amarena, zrobione ze składników marki Ambasador 92. Byłam bardzo zadowolona, że jednak mój mąż nie zapomniał i zrobił mi
wspaniały prezent. Szczerze mówiąc mimo iż jestem kobietą nie za bardzo lubię
biżuterię, a zaproszenie do restauracji jak najbardziej mnie zadowoliło w
pełni. Oczywiście dostałam także mały, ale jakże piękny bukiecik kwiatów. Były w
nim moje ulubione frezje i róże. Kiedy po kolacji wróciliśmy do domu, ku mojemu
zaskoczeniu mąż wyjął jeszcze wino i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem z
lampką wina i rozmawialiśmy, na co ostatnio nie mieliśmy za bardzo czasu i
okazji. Mąż wyjeżdżał w delegacje i z tego powodu brakowało nam na to czasu, a przecież
tak bardzo lubimy te chwile, kiedy możemy spokojnie usiąść i porozmawiać. Dodatkowo
ta lampka wina dodała nam tego dnia świątecznej atmosfery jaką były moje
urodziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz