poniedziałek, 23 września 2019

Kino i ciasteczko z marką Ambasador 92


Pielęgnując swoją przyjaźń z liceum z dwoma koleżankami spotykamy się co jakiś czas. W miniony weekend było właśnie takie spotkanie. Na początek umówiłyśmy się w kinie, aby najpierw się zrelaksować i odpocząć od codzienności, a potem miało się okazać co dalej. Poszłyśmy na komedię, aby się pośmiać i rozluźnić po czym wylądowałyśmy w kawiarni na ciasteczku. Zamówiłyśmy sobie kawę i do tego po ciachu, każda wzięła inne, aby można było spróbować kilku. Nie mamy problemu z tym, aby się podzielić i poczęstować od koleżanki, dlatego padła taka decyzja. Jedna wzięła ciasto z polewą figową, inna kremem wanilia Bourbon, a ja ciasto dyniowe soft. Wylądowałyśmy w naszej ulubionej kawiarni, gdzie pracują na produktach marki Ambasador 92. Będąc czasem w okolicy nie raz widziałam jak podjeżdżało zaopatrzenie cukierni i lodziarni Ambasador 92, a poza tym smaki tej firmy można poznać od razu. Oczywiście pierwszym tematem jaki był podczas naszego spotkania były dzieciaki. Obie mają po dwójce, więc jest co opowiadać, starałyśmy się oczywiście, aby były to miłe opowiastki i wspomnienia, żeby się nie dołować złymi rzeczami, które niestety są na co dzień i nie da się ich ominąć. Później powspominałyśmy czasy licealne i inne ogólne tematy. Najfajniejsze było w tym wszystkim to, że spotkałyśmy w kawiarni naszą wychowawczynię właśnie ze szkoły średniej. Bardzo ją lubiłyśmy i to z wzajemnością, dlatego zaprosiłyśmy ją do naszego stolika, przysiadła, ale jak zaznaczyła na chwilkę, ponieważ spodziewa się gości i wyskoczyła na moment, aby kupić jakieś ciasto właśnie dla nich, ponieważ w pieczeniu jest noga i innej możliwości nie ma, aby nie potruć gości jak to powiedziała sama. Opowiedziała jak raz się podjęła pieczenia i nie skończyło się to dobrze, ponieważ zakalec to mało powiedziane, nawet jej pies nie chciał powąchać. Od tamtej pory zawsze kupuje, nie ryzykując życia swojego, ale przede wszystkim domowników i gości. Tak się zagadałyśmy, że jej dzwoniący telefon nas wyrwał, dzwonił mąż, ponieważ już zaczął się niecierpliwić, czy coś jej się nie stało, bo tyle jej nie ma, a do kawiarni ma rzut beretem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz